Witam wszystkich którzy znaleźli się na mojej stronie.

Jak mawia mój ulubiony prezenter radiowy Piotr Kaczkowski:
"nie ma przypadków".
Tak więc na pewno masz jakiś powód by to czytać, a ja by pisać. Nawet jeśli oboje nie zdajemy sobie jeszcze sprawy dlaczego jesteśmy Tu Teraz.

Cieszę się z naszego spotkania.

czwartek
cze042009

wybory

20 lat temu 4 czerwca zagłosowałem w pierwszych wyborach. Pierwszych dla mnie, bo właśnie osiągnąłem pełnoletność i w pewnym sensie pierwszych dla Polski.

Dokładnie w tą okrągłą rocznicę, dziś zagłosowałem na swojego brytyjskiego posła do euro-parlamentu i w lokalnych wyborach w naszym hrabstwie.

"Nie ma przypadków" :)

 

niedziela
maj312009

dołek

The Dip Seth Godin - mała książka, która uczy kiedy sobie darować, a kiedy nie.

Książka rzeczywiście mała - jedynie 80 stron - mówi o tym jak zostać najlepszym w dowolnej dziedzinie. Recepta jest bardzo prosta - należy zrezygnować z tego co nie prowadzi nas do celu. Jednocześnie nie poddać się przy trudnościach. Niby oczywiste, ale jednak nie zawsze.

Niemal we wszystkich dziedzinach, gdy czegoś się uczymy na początku jest wspaniale. Mamy motywacje, wszystko jest nowe, a wyniki naprawdę przychodzą łatwo.
Później jednak, z reguły, przychodzi dołek. Kolejne wysiłki wydają się nie przynosić żadnych rezultatów. Pojawia się zmęczenie, nuda, rutyna... pytanie "po co ja to robię?"

Dotyczy to wszystkiego. Od nauki gry na instrumencie, osobistej kariery, po zdobywanie udziałów w rynku przez firmę.

Jak reagujemy na trudności. Seth wyróżnia następujące postawy:

  1. Antycypować późniejsze trudności i w ogóle nie zaczynać. Koncentrować się na tym co już przynosi efekty - to postawa osoby dorosłej;
  2. Poddać się przy pierwszych problemach i zająć się czymś nowym - to postawa przegranych;
  3. Zadowolić się tym co się osiągneło - tak robią przeciętni;
  4. Rozpoznać problemy, znaleźć ich rozwiązania i iść dalej - tak robią mistrzowie.

Dołek nie jest czymś wyjątkowym. Nie wynika z braku talentu. Najlepsi mieli dokładnie te same problemy co my. Różnica pomiędzy mistrzem, a osobą przeciętna polega na tym, że mistrz przezwyciężył trudności. Tam gdzie inni się poddali, albo zadowolili się tym co mają, on zintensyfikował wysiłki.

Zadowolenie się przeciętnymi wynikami to taka sama klęska, jak darowanie sobie wszystkiego, przy pierwszych trudnościach. Jedni wybierają lenistwo i przeciętność, inni miotają się pomiędzy wciąż nowymi pomysłami.
Społeczeństwo, czy rynek, kochają jednak jedynie zwycięzców. Najlepszy zgarnia jeśli nie wszystko, to przynajmniej większość dochodów.

Jak więc być najlepszym?

  • Zrezygnować ze wszystkich projektów, które nie doprowadzą nas do mistrzostwa - najlepiej jeszcze przed ich rozpoczęciem;
  • Nie bać się poświęcić dotychczasowych inwestycji czasu, czy pieniędzy, jeśli projekt nie rokuje szans powodzenia;
  • Przy rozpoczęciu, ustalić kryteria przy których wycofamy się z projektu;
  • Nie poddawać się, jeśli pojawia się dołek, a projekt w dłuższym okresie czasu rokuje szanse powodzenia.

Rad pewnie było nieco więcej, ale to chyba najważniejsze.

Książka wyjątkowo inspirująca. Jednych zmotywuje do napisania wymówienia z pracy, innych do większych wysiłków i nie poddawania się. W obu przypadkach to właściwa postawa, charakteryzująca zwyciężców.
Na pewno warto poświęcić popołudnie by przeczytać Dołek.

czwartek
maj282009

fala

Tym razem o dziwo nie o żeglarstwie.

Uruchomiliśmy dzisiaj w firmie wewnętrzne Wiki. Do tej pory miałem kontakt z Wikiedia głównie jako odbiorca. Może z 2 razy coś poprawiłem. To było moje pierwsze doświadczenie przy tworzeniu większej ilości stron na raz.

Jestem bardzo pozytywnie zaskoczony. Trzeba się nauczyć tych dziwnych znaczków, ale to zajmuje z 10 minut. Później swoboda tworzenia nowych stron jest niewyobrażalna.
Już dawno temu Maciek mi mówił, że jak się chce mieć prawdziwą kolaboracje użytkowników, to trzeba myśleć o Wiki, a nie o CMS-sie, ale jakoś tak nie brałem tego pod uwagę.
Teraz dopiero to doceniłem. Łatwość tworzenia dokumentów jest większa niż w CMS typu Drupal, takim AJAX-owym blogu jak ten, czy GoogleDoc. Oczywiście nie wszystko jest możliwe, nie wszystko wygląda tak pięknie, ale początkowa bariera do zainicjowania jakiejś strony jest zerowa. Wystarczy do niej stworzyć link - a tak naprawdę umieścić jej nazwę w dwu kwadratowych nawiasach.

No ale może to wszystko i tak odejdzie w przeszłość. Google chce zastąpić e-mail, czat, forum, blog, twittera, social networks, web apps i niewiadomo co jeszcze przez Wave. Oj inaczej się będzie serfować w przyszłym roku :)

Ciekawe czy fala zmyje takie stronki. Jeśli tak to zastąpi je pewnie czymś lepszym.

Na razie prezentacji jeszcze nie ma, ale może jutro będzie http://wave.google.com/ Tutaj ciekawy artykuł na ten temat.