Witam wszystkich którzy znaleźli się na mojej stronie.

Jak mawia mój ulubiony prezenter radiowy Piotr Kaczkowski:
"nie ma przypadków".
Tak więc na pewno masz jakiś powód by to czytać, a ja by pisać. Nawet jeśli oboje nie zdajemy sobie jeszcze sprawy dlaczego jesteśmy Tu Teraz.

Cieszę się z naszego spotkania.

wtorek
27sty2009

mieć w dupie = nie wiedzieć ?

Dzisiaj w pracy miałem dyskusję na temat niewiedzy Brytyjczyków w sprawie holocaustu. Wywołał ją mój mail w sprawie Lovelocka, podobny do ostatniego wpisu. Chyba od 5 lat mieszkania tutaj ich głupota mnie tak nie poruszyła.

Dość powszechny okazał się pogląd, że Brytyjczycy nic nie wiedzieli...
Doprawdy żałosne.

  • Main Kampf wydany i przetłumaczony...
  • Einstein i inni uchodźcy z publicznymi wyrokami śmierci...
  • Wszystkie informacje polskiego ruchu oporu...
  • Nawet wezwanie organizacji Żydowskich do nalotu dywanowego na Oświęcim i zrównania go z ziemią...

Nie oni o niczym nie słyszeli. Po wojnie się dopiero dowiedzieli. Lovelock do tej pory chyba nie słyszał i opowiada, że fajnie było w czasie wojny...

Dziwne jakoś tacy Duńczycy pod okupacją wiedzieli i ewakuowali Żydów do Szwecji. Kolaborująca Bułgaria wiedziała i ukryła swoich. Nawet faszystowskie Włochy wiedziały i odmawiały wydalenia aż do upadku Mussoliniego.
Może dlatego, że mieli cenzurę, a nie wolną prasę jak Brytyjczycy... a może to kwestia posiadania oczu i uszu, jak mawiał prorok...

Z drugiej strony, jak się zapytać na temat ostatnich czystek rasowych w Europie, to ile osób powie o byłej Jugosławii?
Ile osób, zarówno w Polsce jak i UK, powie natomiast, że o niczym nie słyszało? Dopiero jak pojadą na wakacje do Dubrownika, to się dziwują dziurami po kulach na większości domów. Śladach po ostatniej wojnie, tej z lat 90-tych.

Donald Rumsfeld opowiadał kiedyś o wiadomej wiedzy, wiadomej niewiedzy i niewiadomej niewiedzy. Nie wspominał jednak o najpopularniejszej kategorii - udawanej niewiedzy.

Przypomniała mi się ta prezentacja z TED

31 kwietnia 1994 roku, gdy New York Times podawał, że w Ruandzie zginęło już pomiędzy 200 a 300 tysięcy ludzi, pewna amerykańska kongresmen powiedziała na konferencji prasowej:
"Do mojego biura w Kolorado i Waszyngtonie codziennie dzwonią setki osób w sprawie zagrożonych wyginięciem małp i goryli w Ruandzie. Nikt nie dzwoni w sprawie ludzi."

Kurwa pewnie nikt nic nie wiedział!

niedziela
25sty2009

organic holocaust

Przeczytałem dziś w NewScientist szokujący wywiad z Jamesem Lovelockiem.

90-cio letni naukowiec znany jest dzięki odkryciu dziury ozonowej, oraz teorii Gaja, wg której powinniśmy traktować cały ziemski ekosystem jako pojedynczy organizm. Do tej pory Lovelock traktowany był jak guru ekologów.

A oto co ma on do powiedzenia na temat globalnego ocieplenia:

Większość z "zielonych" inicjatyw jest na granicy gigantycznego przekrętu. Handel CO2 z wielkimi subsydiami rządowymi to dokładnie to, co rynki finansowe i przemysł oczekiwały. Nie zrobi to nic w sprawie globalnego ocieplenia, ale wielu ludzi zarobi kupę pieniędzy. Opóźni to też moment ocknięcia się.

W tym momencie myślałem: w końcu ktoś ma odwagę powiedzieć prawdę. Ostra jazda zaczeła sie jednak dopiero po chwili:

Bilion, lub mniej, ludzi przetrwa do końca tego wieku.

Myślę, że przyjęcie, że przetrwamy ocieplenie o 2 stopnie C to błąd; już teraz jest za dużo ludzi na świecie. Przy 4 stopniach nie przetrwa nawet 1/10 obecnej populacji. Powodem będzie brak odpowiedniej ilości żywności.

Nie sądzę, by 9 bilionów ludzi było w jakikolwiek sposób lepsze niż 1 bilion ludzi.

Traktuję ludzkość, tak jak pierwsze organizmy posługując się fotosyntezą które, gdy po raz pierwszy pojawiły się na ziemi, przyniosły wielkie zniszczenie wypuszczając tlen - straszny, toksyczny gaz. Zajęło to strasznie dużo czasu, ale w końcu okazało się to korzystne.

Ludzie nie są jeszcze dostatecznie inteligentni. Wciąż mają jeszcze długą drogę ewolucyjną.

Przypomina mi to czas, gdy miałem 19 lat i rozpoczęła się II wojna światowa. Wtedy też wszyscy byliśmy wystraszeni, ale prawie wszyscy byli dużo bardziej szczęśliwi. Jesteśmy dużo lepiej przystosowani do tego typu wydarzeń, niż do długich okresów pokoju.

Powinienem to chyba zostawić bez komentarza, ale nie jestem w stanie. Facet mówi, że będziemy dużo bardziej szczęśliwi, gdy na naszych oczach umrze z głodu 7 z każdych 8 ludzi! Będzie ekstra, jak w getcie, albo w obozie koncentracyjnym... nie można zaprzeczyć, nieliczni bawili się świetnie.

Nie wiem, czy tego typu poglądy są popularne w środowiskach "ekologów", ale nagle ich działania nabierają sensu:

  • masowa produkcja biopaliw powoduje niszczenie naturalnych ekosystemów i wywołała klęskę głodu - należy w związku z tym zwiększyć ich produkcję do roku 2020;
  • promujmy XIX wieczne sposoby produkcji rolnej pod nazwą żywności organiczna - nas stać by przepłacać za żywność, biednych krajów nie będzie stać na odpowiednie badania jeśli my ich zaniechamy;
  • spożycie mięsa odpowiada za produkcję 25% gazów cieplarnianych - przemilczmy to i zajmijmy się transportem, to mniej niż 10%, więc nawet jak się uda, niewiele to zmieni;
  • zabrońmy wolnego handlu żywnością "modyfikowana genetycznie" - tylko ona może uchronić 3 świat przed klęską głodu;
  • wydajmy wszystkie dostępne pieniądze na nieefektywne źródła energii odnawialnej - miejmy nadzieję, że zabraknie ich na jakiekolwiek badania mogące przynieść prawdziwy przełom;
  • wystraszmy ludzi przed jakimikolwiek badaniami genetycznymi - ich wyniki mogą uczynić ich bardziej zdrowymi i doprowadzić do produkcji syntetycznej żywności.

Przesadzam? Nie sądzę, choć z pewnością większość ekologów działa w dobrej wierze.

Tak jak w latach 30 wielu konserwatystom wydawało się, że popieranie Hitlera to jedyna droga, tak dziś wielu ludzi popiera szaleństwo ekologiczne.
Zachowanie dotychczasowego porządku społecznego wydawało się jedyna drogą do zachowania ludzkości. Dziś wielu wydaje się, że jedyna drogą jest konserwatyzm biologiczny - zachowanie status quo i powstrzymanie ewolucji.
Ci pierwsi poświęcili kilka milionów Żydów, ci drudzy zaczynają wspominać o "ostatecznym rozwiązaniu" problemu krajów, które się rozwijają.

Za każdym razem ofiara nie ma być daremna, ma przyczynić się do rozwoju ludzkości.

Nie wiem, czy gratulować Jamesowi Lovelockowi odwagi w nazwaniu rzeczy po imieniu, czy raczej bać się, że jego ideologia najwyraźniej zdobywa popularność...

środa
21sty2009

postrzeganie rzeczywistości

Dwie wiadomości do mnie dotarły. Jedna dobra, druga zła:

Dobra
Poziom bezrobocia [w Polsce] na koniec 2008 roku, według szacunków MPiPS, wyniósł 9,5 proc., czyli niżej niż ubiegłoroczna prognoza 9,9 proc., zapisana w założeniach budżetowych na 2008 rok. (GW)

Zła
Bezrobocie w Wielkiej Brytanii wzrosło w okresie wrzesień-listopad 2008 roku do 6,1 proc., osiągając najwyższy poziom od 1999 roku - poinformował we wtorek brytyjski rząd. (GW)

Nie bynajmniej mnie nie dziwi, że tak jest to odbierane :)
Polecam obejrzenie prezentacji w TED dla wyjaśnienia zagadki 9.9 < 6,1.

Page 1 ... 2 3 4 5 6 ... 16 Next 3 Entries »